U mnie wielkie porządki, w domu w życiu......postanowiłam wyeliminować wszystko co zbędne, co mnie przytłacza co odbiera energie i na co marnuję swój cenny czas. Chcę pozbyć się wszystkiego, co nie jest niezbędne lub co w moim odczuciu nie jest przydatne. Stwierdziłam, że uwolniając się od nadmiaru odnajdujemy siebie. Chcę mieć mniej obciążony umysł, chcę pozbyc się wszystkiego co niepotrzebne, aby mieć więcej przestrzeni wokół siebie. Uginamy się pod cężarem nadmiaru i nie mamy już miejsca ani wokół, ani wewnątrz siebie. Wszystko to czego jest za wiele oddziaływuje na nasze życie, emocje i umysł.Postanowiłam również posprzątać we własnej głowie. Posprzątanie we własnej głowie jest jak wiosenne porządki. Za każdym razem, kiedy wyzbywamy się jakiejś dawnej postawy lub nawyków, podobnie jak za każdym razem kiedy wyrzucamy coś ze swojego otoczenia, robimy więcej miejsca w naszym umyśle. Podzieliłam rzeczy do pozbycia się następująco: - do wyrzucenia - do rozdania - do recyklingu Oczyszczanie przestrzeni i eliminowanie niepotrzebnych rzeczy przynosi mi nową energię...... Marzę o przestrzeni milimalistycznej nie przytłaczającej, stwierdziłam, że wolę odkładać pieniądze na jakąś fajną podróż niż kupować kolejną rzecz, która będzie bezużyteczna. Nie jest to proste, ale eliminowanie niepotrzebnych rzeczy zachęca mnie do pozbywania się kolejnych rzeczy. Oczywiście nie da się tego wszystkiego zrobić z dnia na dzień, ale mam wyznaczony czas w którym zamierzam się z tym wszystkim ogarnąć. A teraz czas na małą kawkę.....
Hej, dobrze, że jesteś!! Ostatniego posta też przeczytałam, ale nie zdążyłam z komentarzem. Porządki w głowie-trudna sprawa-ale do zrobienia, trzeba tylko byc konsekwentnym i wiedzieć co się chce osiągnąć, ale to akurat wiesz :-) Trzymam kciuki!!!
Oj, znany jest mi temat 'zagraconej' przestrzeni. Straszny ze mnie chomik.bardzo, ale to bardzo chciałabym mieć tę łatwość w pozbywaniu się rzeczy zbędnych, bo wiem jaka to ulga dla głowy i dla czasu przede wszystkim gdy zrobię ostrą selekcję chociażby w torebce. ;) życzę wytrwałości...
Rozumiem Cię. Ja też niby zbieram pieniązki na kolejną podroż, a tymczasem dziś kupiłam talerze, z którymi jeszcze sama nie wiem co zrobię :), bo nie mam miejsca na te cuda naścienne. Pozdrawiam i miłego wieczoru życzę!
Hej, dobrze, że jesteś!! Ostatniego posta też przeczytałam, ale nie zdążyłam z komentarzem. Porządki w głowie-trudna sprawa-ale do zrobienia, trzeba tylko byc konsekwentnym i wiedzieć co się chce osiągnąć, ale to akurat wiesz :-) Trzymam kciuki!!!
OdpowiedzUsuńTAK!!! I ja dochodze powoli do takie samego zdania:)
OdpowiedzUsuńTak, tak popieram z wielu względów!
OdpowiedzUsuńŚciskam, Marta :)
W takim razie powodzenia, bo łatwo zapewne nie będzie jak tyle pokus wokół :)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
I ja czyszczę teren … i ten w też głowie … daje rade :)))
OdpowiedzUsuńUściski i dobrego weekendu :)))
Oj, znany jest mi temat 'zagraconej' przestrzeni. Straszny ze mnie chomik.bardzo, ale to bardzo chciałabym mieć tę łatwość w pozbywaniu się rzeczy zbędnych, bo wiem jaka to ulga dla głowy i dla czasu przede wszystkim gdy zrobię ostrą selekcję chociażby w torebce. ;) życzę wytrwałości...
OdpowiedzUsuńRozumiem Cię. Ja też niby zbieram pieniązki na kolejną podroż, a tymczasem dziś kupiłam talerze, z którymi jeszcze sama nie wiem co zrobię :), bo nie mam miejsca na te cuda naścienne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i miłego wieczoru życzę!
W ubiegła sobotę robiłam porządki w garderobie ..w tą w ogrodzie:) miłego wieczoru
OdpowiedzUsuń